Mikuliczyn

-a A+

Przed I wojną światową gmina Mikuliczyn cieszyła się sławą jednej z największych wiejskich gmin w Imperium Austro-Węgierskim – 6000 mieszkańców na 435 km². Granice gminy sięgały po grzbiet Czarnohory, zaś wsie Tatarów, Worochta i Woronienka uważano za przysiółki Mikuliczyna.

Wieś ta położona w dolinie Prutu na wysokości 600 m nad poziomem morza, już w dawnych czasach otrzymała opinię miejscowości uzdrowiskowej. Sprzyjała temu łatwa komunikacja – koleją lub gościńcem. Z piękną przyrodą harmonizują oryginalne chaty huculskie, stara drewniana cerkiew, pozostałości murowanego kościółka i park (wprawdzie bardzo zaniedbany) w centrum wsi. Niegdyś przygrywała w nim wieczorami orkiestra huculska. Okoliczne iglaste lasy zapewniały czyste powietrze. W dolinach dopływów Prutu funkcjonowały leśne wąskotorówki dowożące drzewa do tartaków (zwane tu „forestami”).

Nagle spotyka nas coś niezwykłego: na jednym z huculskich podwórek wita nas figura królowej Jadwigi o wysokości wraz z postumentem około 5 metrów! Lokalizacja figury prawdopodobnie jest związana z drogą na Węgry (królowa Jadwiga była córką węgierskiego króla Ludwika z dynastii Andegawenów). Królowa trzyma w ręku makietę budynku uniwersytetu. W ciągu swego bardzo krótkiego życia (zmarła w wieku 25 lat) zdążyła nie tylko poślubić wielkiego księcia litewskiego, późniejszego króla Władysława Jagiełłę, ale i wznowić działalność uniwersytetu w Krakowie. Stąd nazwa krakowskiej wyższej uczelni istniejąca do dziś – Uniwersytet Jagielloński.

Ponad czterysta lat później, w końcu lat międzywojennych, kierownictwo Warszawskiego uniwersytetu obrało Mikuliczyn na miejsce wypoczynkowe dla młodzieży akademickiej. Wykupiono najpierw około 40-hektarową działkę, na której wybudowano dwupiętrowy solidnych wymiarów Dom centralny z kaplicą i szeregiem mniejszych domków mieszkalnych i gospodarczych. Działkę ogrodzono. Do naszych czasów dotrwała tylko część betonowych słupów ogrodzenia, wejściowa furta od strony głównej drogi i jeszcze parę drobiazgów. Po tych słupach i furcie właśnie poznaje się, że „tu coś było” co pozwala na dalsze poszukiwania.

Po 17 września 1939 r. (sowieci przyszli do Mikuliczyna 22 września), zabrano Dom spod opieki Sióstr Szkolnych de Notre Dame i przeznaczono na dom wypoczynkowy dla żydowskiej młodzieży. Siostry zakonne wypędzono i zabroniono im nauczania młodzieży. Zaczęła się kilkuletnia tułaczka Sióstr szkolnych, która zakończyła się tragicznie.

Przełożona, siostra Maria Antonina Kratochwil wraz z kilkoma siostrami pozostała w Mikuliczynie. Oddano im przytułek Sióstr Służebniczek obrządku grecko-katolickiego, założonych przez biskupa Stanisławowskiego H. Chomyszyna (w obrządku wschodnim). Czasy były bardzo trudne: Mikuliczyn leżał na szlaku mas uciekinierów-Polaków na Węgry. Od polskich Sióstr zakonnych, czasem „na pół żywi” i zgłodzeni wojskowi i cywile, oraz kobiety z dziećmi, po wielu dniach tułaczki, zawsze otrzymywali pomoc.

Pomnik królowej Jadwigi w Mikuliczynie przed zakładem wypoczynkowym polskiej akademickiej młodzieży powstał niewątpliwie dzięki staraniom przełożonej mikuliczyńskiej placówki Sióstr Szkolnych de Notre Dame.

Nowa zabudowa terytorium Domu Akademickiego. Widok ze strony starego cmentarza, na którym przetrwało jeszcze około 10 pomników z inskrypcjami w języku polskim. W oddali widoczny jest pomnik królowej (z archiwum autorów, 1996)

Siostra M. A. Kratochwil, urodzona 21.08.1881 w Witkowicach koło Ostrawy, wstąpiła do Zgromadzenia Sióstr Szkolnych w 1901 roku. Pracowała jako nauczycielka w szkołach zgromadzenia w Karwinie i Lwowie później jako przełożona i kierowniczka internatu dla dziewcząt, w latach 1932-1939 powtórnie jako dyrektorka szkoły i prefekt kandydatek we Lwowie.

S. M. A. Kratochwil pracowała na terenie woj. stanisławowskiego i zostawiła widoczne ślady swej działalności w Tłumaczu, 30-tysięcznym miasteczku, oddalonym od Stanisławowa o 30 km, gdzie pełniła obowiązki dyrektorki internatu i dyrektorki Liceum nauczycielskiego.

„Ojcem” tłumackiej placówki był zamordowany w 1943 r. przez hitlerowców ks. Tabaczkowski. To właśnie dzięki niemu powstała w Tłumaczu filia Banku Katolickiego, prywatne gimnazjum z licealnymi klasami i internatem imienia Matki wodza J. Piłsudskiego (większość budowli tych instytucji przetrwała do dziś – działa w nich szkoła zawodowa księgowych, zaś po II wojnie, w latach głodu mieścił się tu sierociniec).

W okresie okupacji sowieckiej s. Maria Antonina była przełożoną w Mikuliczynie. Gdy sowieci 22 września 1939 r. weszli do Mikuliczyna, pośpiesznie obsadzili granicę Zaczęły się trudne, pełne cierpień i grozy lata i dni.

Zabudowania zakładu wypoczynkowego w Mikuliczynie, przetrwały wojnę. Nowi gospodarze z pomocą miejscowych hucułów dokładnie rozebrali budynki zakładu. W latach 1950-tych i później zaczęła się ponowna prywatna zabudowa wspomnianej już 40-hektarowej działki.

Część działki razem z pomnikiem przeszła na własność jednej z mikuliczyńskich rodzin. Tak królowa Rzeczypospolitej Obojga Narodów okazała się na podwórku w towarzystwie kur i kaczek. Nowa gospodyni parceli pomnika nie zniszczyła, lecz przeciwnie, w 1998 r. w prywatnej rozmowie z jednym z autorów artykułu podkreślała, że pomnik przetrwał tylko dzięki jej bohaterskiej postawie, gdyż bolszewicy bezskutecznie namawiali ją do zburzenia figury. Być może w zachowaniu figury pomogło to, że bolszewicy wcale nie orientowali się, kogo przedstawia.

Powróćmy jednak do losu siostry Marii Antoniny. 9 lipca 1942 r. wraz z innymi siostrami wspólnoty została ona osadzona w więzieniu w Stanisławowie. Przed tym miała krótkie policyjne przesłuchanie w specjalnym punkcie Sipo (politycznej policji) na dworcu w Tatarowie.

Warunki w Stanisławowskim więzieniu były nieludzkie: głód, bicie, tortury, szyderstwo itp. Jednak nawet w tych skrajnych warunkach przełożona s. M. Antonina swoim świadectwem chrześcijańskiej miłości i wiary oraz przebaczenia umacniała inne siostry i świeckie współwięźniarki.

Ponieważ Niemcy uwalniali z więzień beznadziejne chorych, zwłaszcza chorych na choroby zakaźne (chodzi tu o tyfus plamisty), ostatnie pięć dni życia siostra spędziła w Stanisławowie, w szpitalu powszechnym przy ulicy Kazimierzowskiej (obecnie Mazepy). Ubogie baraki dla chorych na tyfus zburzono około 1970 r. Pielęgnowały siostrę i zorganizowały jej pogrzeb siostry Służebniczki (Dębickie). Została pochowana na cmentarzu komunalnym Stanisławowa. W 1980 r. cmentarz ten uległ likwidacji, jednak większość pogrzebanych zwłok pozostawiono na miejscu, niszcząc tylko mogiłki i pomniki.

Udało się nam odszukać w archiwach dokumenty z zapisem dokładnego miejsca pochówku błogosławionej siostry Marii Antoniny– „na nowym polu, 3 grób w 4 rzędzie od alei, za grobem służebniczki s. Jaskulskiej. Aleja główna na dole”.

Tą publikacją o życiu siostry Marii Antoniny Kratochwil ze Zgromadzenia Sióstr Szkolnych de Notre Dame, chcemy zwrócić uwagę społeczeństwa na jej postać i podnieść kwestię ustawienia nagrobka w miejscu jej pochówku na obecnym Skwerze Pamięci.

Siostra Maria Antonina Kratochwil ze Zgromadzenia Sióstr Szkolnych de Notre Dame została beatyfikowana w grupie 108 męczenników za wiarę (biskupów, kapłanów, osób konsekrowanych i świeckich okresu II wojny światowej) w dniu 13 czerwca 1999 roku w Warszawie przez Ojca Świętego Jana Pawła II.

Widoczna jest logiczna więź między pomnikiem założycielki polskiego uniwersytetu królowej Jadwigi z kontynuatorką tej ważnej sprawy – błogosławioną siostrą M. A. Kratochwil.

Petro Hawryłyszyn, Leon Orzeł
Tekst ukazał się w nr 22 (362), 1 – 14 grudnia 2020

Projekt finansowany ze środków Kancelarii Prezesa Rady Ministrów w ramach zadania publicznego dotyczącego pomocy Polonii i Polakom za granicą

 

Projekt „Polska Platforma Medialna Ukraina” realizowany przez Fundację Wolność i Demokracja

 

Publikacja wyraża jedynie poglądy autora/ów i nie może być utożsamiana z oficjalnym stanowiskiem Kancelarii Prezesa Rady Ministrów

©2011-2021 Wszelkie prawa zastrzeżone
Warunkiem zgody na przedruk całości lub części artykułow i informacji zamieszczonych na naszym portalu jest powołanie się na Kurier Galicyjski. Za treść ogłoszeń, oświadczeń i reklam redakcja nie ponosi odpowiedzialności i pozostawia sobie prawo do skrótów nadesłanych tekstów. Zamieszczamy również teksty, treść których nie odpowiada poglądom redakcji.