05/02/2021 19:22
autor Iryna Bundza

Słów parę o kategorii liczby polskiego rzeczownika od lwowskiej polonistki

-a A+

Słynni językoznawcy i filozofowie języka Edward Sapir i Benjamin Lee Whorf, badając głównie języki rdzennych mieszkańców Ameryki, wysunęli tezę, że nasz język wpływa na sposób naszego myślenia i postrzegania świata. Rzeczywiście istnieje związek między znakiem językowym a przedmiotem z rzeczywistości pozajęzykowej, który ten znak nazywa.

Specyfikę relacji między językiem a myśleniem odzwierciedla również system kategorii gramatycznych w poszczególnych językach. Na określenie czynności, która miała miejsce w przeszłości, używamy czasu przeszłego; nazywając osoby płci męskiej, wykorzystujemy rzeczowniki rodzaju męskiego; o natężeniu jakiejś cechy świadczy zastosowanie przymiotnika w stopniu wyższym lub najwyższym. Ścisły związek między wyrazami i rzeczywistością pozajęzykową możemy zaobserwować w formach liczbowych: do oznaczenia przedmiotu pojedynczego służy forma liczby pojedynczej, do wielości przedmiotów – forma liczby mnogiej. A zatem liczba jest jedną z najciekawszych pod względem kategoryzacji świata kategorią gramatyczną.

Co wiemy o kategorii liczby? Przede wszystkim to, że składają się na nią dwie wartości gramatyczne: liczba pojedyncza i liczba mnoga. Do XVI wieku jednak w języku polskim posługiwano się również liczbą podwójną, której formy oznaczały parzystość lub podwójność, czyli najczęściej łączyły się z liczebnikiem dwa (np. dwa męża, dwie zimie, dwie lecie). Odpowiednio istniały w języku inne wzorce odmiany wyrazów użytych w liczbie podwójnej (np. dwiema mężoma). Śladów dawnej liczby podwójnej doszukamy się nawet teraz w odmianie wyrazów, których formy pod względem współczesnego systemu fleksyjnego są nieregularne (np. oczy, oczu, oczyma; uszy, uszu, ręce, rękoma, w ręku), a także w niektórych przysłowiach i frazeologizmach (np. Mądrej głowie dość dwie słowie; Lepszy wróbel w ręku, niż gołąb na sęku; mieć fach w ręku). W liczbie podwójnej używane były nie tylko rzeczowniki, lecz także inne części mowy, którym ta kategoria przysługuje, czyli zaimki, przymiotniki i czasowniki. Ciekawe, że w niektórych dialektach polskich to właśnie formy dualne czasowników wyparły formy liczby mnogiej: formy 2. os. liczby mnogiej czasu teraźniejszego (np. (wy) niesiewa, (wy) gotujewa) oraz trybu rozkazującego (np. (wy) nieśwa, (wy) gotujwa) i występują dzisiaj sporadycznie na przykład w części gwar centralnych (por. https://gwarypolskie.uw.edu.pl). W niektórych językach słowiańskich, m.in. słoweńskim i łużyckich, liczby podwójnej używa się do dziś.

Najogólniej rzecz biorąc, jak już wspomnieliśmy wyżej, forma liczby pojedynczej rzeczownika wskazuje na pojedynczy desygnat w rzeczywistości, forma liczby mnogiej – na więcej niż jeden. Jednak w wielu użyciach, zarówno sporadycznych, jak i systemowych, zauważamy nieodpowiedniości między znakiem a przypisywaną mu treścią.

Dość często form liczby pojedynczej używamy na określenie wszystkich przedstawicieli pewnego gatunku, np. (1) Tak jak wszystkie dzikie zwierzęta, tygrys żyje i działa zgodnie z prawem Wszechświata; (2) Naszym jednak zdaniem, widz polski zupełnie inaczej to odczuje (źródło kontekstów: Narodowy Korpus Języka Polskiego (dalej – NKJP), http://nkjp.pl/). W przytoczonych zdaniach słowa tygrys i widz oznaczają nie pojedyncze istoty, lecz wszystkie desygnaty, które możemy tymi leksemami nazwać. Jest to tzw. użycie generyczne, które ma charakter dość systemowy. Zauważamy również, że w niektórych kontekstach forma liczby mnogiej może odnosić się do pojedynczej istoty, por. np.: (3) Mamy gości – siostra przyjechała. Liczną grupę w języku polskim tworzą rzeczowniki, których forma liczby mnogiej (jedyna możliwa) może oznaczać zarówno jeden, jak i wiele desygnatów, o czym dowiadujemy się dopiero z konkretnego kontekstu. Jako ilustrację tego zjawiska warto wymienić choćby konteksty: (4) Na stoliku leżała otwarta książka […], a na niej – okulary do czytania; (5) Oferta firmy obejmuje okulary korekcyjne, soczewki kontaktowe, szkła powiększające, okulary ochronne i przeciwsłoneczne; (6) Złodziej otworzył drzwi przy pomocy dopasowanego klucza; (7) Wymienione zostały wszystkie drzwi i okna (źródło: NKJP). W zdaniach 4. i 6. chodzi raczej o jedne okulary i drzwi, w zdaniach 5. i 7. – o wiele. Dość często zdarzają się jednak konteksty mało precyzyjne, z których trudno zrobić jednoznaczny wniosek o liczebności przedmiotów, por. np.: (8) Ze sklepu skradziono skrzypce (ile?); (9) Nie było jej na zajęciach (na ilu?). Przytoczone zdania 8. i 9. mogą być kłopotliwe w aspekcie tłumaczeniowym: ukraińskie odpowiedniki скрипка, заняття to rzeczowniki w liczbie pojedynczej, posiadające też formy liczby mnogiej. Tłumacząc podobne konteksty, musimy zdecydować, której liczby użyć, a w tej sytuacji możemy jedynie przypuścić, ile przedmiotów z rzeczywistości nazywają te słowa.

Omówione zdania 4. –9. ilustrują użycie tzw. rzeczowników pluralia tantum (z łac. ‘tylko liczba mnoga’), na które w języku polskim składa się kilka grup semantycznych. Są to przede wszystkim nazwy przedmiotów o budowie parzystej (np. nożyce, kajdanki), słowa nazywające pary (np. dziadkowie, dwojaczki), nazwy abstrakcyjne (np. urodziny, skrupuły), nazwy zbiorowe (np. manatki, chaszcze). Specyficzną cechą tej grupy wyrazów jest brak formalnych wykładników liczby pojedynczej, a nawet dla większości z nich – brak wzorców tworzenia formy singularnej, por. np. ewentualna forma liczby pojedynczej od rzeczownika chrzciny mogłaby zabrzmieć *chrzcin lub *chrzcina. Niektóre pluralia tantum formalną liczbę pojedynczą mają, ale najczęściej jest to osobny leksem o innym znaczeniu, choć czasem o wspólnej etymologii: por. np.: słodycze (sklep ze słodyczami) – słodycz (poczuć słodycz w ustach; słodycz wiosennego poranka); czułości (obsypywać czułościami) – czułość (uczucie czułości). Czasami mamy do czynienia z przypadkową zbieżnością form, które mogłyby uchodzić za formy liczby pojedynczej, por. np.: korki (potocznie ‘korepetycje’) – korek (wyjąć korek; stać w korku), zwłoki (sekcja zwłok) – zwłoka (wykonać coś bez chwili zwłoki). I niech się Polak nie dziwi, słysząc od Ukraińca, że ten załatwi coś bez zbędnych zwłok, bo w języku ukraińskim odpowiednik polskiej zwłoki jest wyrazem dwuliczbowym, przy czym częściej występującym w liczbie mnogiej.

Ciekawą pod względem liczby jest liczna grupa rzeczowników, które zazwyczaj funkcjonują w liczbie pojedynczej, czyli nazwy przedmiotów niepoliczalnych (np. powietrze, woda), nazwy pojęć abstrakcyjnych (np. miłość, pogoda), nazwy zbiorowe (np. młodzież, duchowieństwo) oraz niektóre nazwy własne (np. Kraków, Agnieszka). Są to tzw. singularia tantum (z łac. ‘tylko liczba pojedyncza’), których to status w języku jest ciągle dyskutowany. Dlaczego te właśnie słowa są przedmiotem dociekań naukowych? Dość rygorystyczny termin, stosowany do nazywania tych jednostek językowych, nie zawsze odzwierciedla rzeczywiste ich funkcjonowanie. Chyba każdy użytkownik języka bez dłuższej chwili zastanowienia się powie: Kup dwie wody; Miałem w życiu dwie miłości; Znam trzy Agnieszki etc. Na ile rozpowszechnione jest omawiane zjawisko? Badania rzeczowników nazywających stany emocjonalne i fizyczne (ok. 100 leksemów), prowadzone na materiale tekstów Narodowego Korpusu Języka polskiego, wykazały, że liczba kontekstów z formą pluralną tych słów (ponad 23 tys. kontekstów) wynosi ok. 8 % wszystkich użyć tych wyrazów (prawie 300 tys. kontekstów). W jakich sytuacjach możliwe jest użycie liczby mnogiej utworzonej od singulariów tantum i jakie znaczenia mają te formy? Wyrazy nazywające płyny występują w liczbie mnogiej zwykle w dwu znaczeniach: ‘porcja tego płynu’ lub ‘gatunek tego płynu’, por. np.: (10) Przez ten czas wypiłem dwie kawy, colę i mineralną; (11) W skład nowej serii wchodzą trzy herbaty: miętowa, rumiankowa oraz z melisy (źródło: NKJP). Często rzeczowniki materialne w formie pluralnej nazywają ‘wyrób z tego materiału’, por. np.: (12) Chodził […], rozglądał się po meblach, po srebrach i porcelanach; (13) Damy w lisach śmiały się głośniej, niż wypada (źródło: NKJP). Niektórych wyrazów singularia tantum używa się w liczbie mnogiej w znaczeniu ‘duża ilość substancji’, por. np.: (14) Będziemy musieli zmagać się z deszczem, śniegiem, ogniem, lawami; (15) Jeśli jednak znudzą się nam te ryże, […], to zostają jakże popularne w Poznańskiem kluski na parze (źródło: NKJP).

W grupie nazw pojęć abstrakcyjnych liczba mnoga najczęściej staje się możliwa pod warunkiem konkretyzacji znaczenia. Chodzi np. o sytuacje, w których nazwę cechy przenosi się na nazwę przedmiotu lub osoby, por. np.: (16) Na początku rabowali po domach pieniądze, drogocenności, ubrania; (17) Osoba, która ma bezpośredni kontakt ze szkodliwościami […] oczywiście musi mieć skrócony czas pracy; (18) W ramach spotkania przewidziane są warsztaty […], a także czaty internetowe z wybitnościami światowej filozofii (źródło: NKJP). Częste są przenoszenia nazwy abstrakcyjnej na konkretne działanie, postępowanie lub wypowiadane słowa, które ta nazwa cechuje, por. np.: (19) …cała sztuka epistolarna często polegała na tym, by nie urażając odbiorcy, ukryć nakaz w grzecznościach; (20) Organizatorzy zaproponowali wzięcie udziału w rozmaitych aktywnościach sportowych; (21) Dlatego kupowanie prezentów […] było zawsze połączone z drobnymi chytrościami (źródło: NKJP). Formy liczby mnogiej rzeczowników singularia tantum mogą oznaczać powtarzający się proces lub stan, por np.: (22) Tu się urodziłem, chowałem, przeżywałem radości, rozpacze, wstydy, dumy; (23) Człowiek do normalnego rozwoju potrzebuje więzi uczuciowych, bliskości fizycznej, słów, uczuć, dotyków. Nazw uczuć w liczbie mnogiej używa się w znaczeniu obiektu, którego darzymy tym uczuciem lub który je wywołuje, np.: (24) Cieszymy się razem z Olkiem jego podwójnymi szczęściami, które dzisiaj przyszły na świat; (25) Dwie są radości mojego życia: miłość i praca; (26) Gdy gniewasz się na swój gniew, masz już dwa gniewy (źródło: NKJP).

Kilka z wymienionych słów zostało zleksykalizowanych i należy do grupy pluralia tantum (np. w zdaniach 16. i 19.), większość natomiast pokazuje cały potencjał funkcjonowania rzeczowników singularia tantum w liczbie mnogiej, co niewątpliwie nie może pozostać poza uwagą leksykografów. Pewne zmiany w zakresie kategorii liczby już są notowane w nowszych słownikach, w szczególności Wielkim słowniku języka polskiego pod red. Piotra Żmigrodzkiego (https://wsjp.pl/), inne na razie istnieją tylko w tekstach. Podobne procesy są zauważone też w pozostałych językach słowiańskim, w tym ukraińskim. Powszechność tego zjawiska wskazuje na duże możliwości środków leksykalnych i gramatycznych oraz na siłę „twórczości” językowej.

Iryna Bundza